Ja po bozemu w
domu z rodzina przy zapalonym kominku i ze szklaneczka Jack Daniel`s.
Dzisiaj pojezdzilem do 15 i skonczylem na Ursynowie, skad mialem juz blisko do Powsina.
Dzien mialem udany, klienci sympatyczni i hojni, dawali niezle napiwki.
Zastanawialem sie, czy jeszcze nie wyjechac wieczorem, ale jak przypomnialem sobie te durne gadki klientow ile ja to dzisiaj nie zarobie, to dalem sobie spokoj.
Pieniadze to nie wszystko, sa rzeczy wazniejsze w zyciu.
Jak patrze na mojego 6 letniego synka, ktory pomaga dokladac mi drzewo i pyta sie "tato
juz nie pojdziesz do pracy dzisiaj", to nie chce mi sie wychodzic z
domu.
Pies z kotem spia razem na kanapie a mnie ogarnia blogi blogostan i i nalewam sobie nastepna
szklaneczke.
Pozdrawiam wszystkich taksowkarzy i tych bawiacych sie ...