Rzecz tyczy ponownego przywrócenia limitów bez zasady jeden człowiek = jedna licencja.
Dajmy na to, że obecnie jest wydanych 10 tyś. licencji.
Dajmy na to, że 7 tyś. jest w rękach cierpów, a 3 tyś. jest w rękach korporacji.
Dajmy na to, że korporacje dobiorą sobie jeszcze 5 tyś. licencji przed ponownym wprowadzeniem limitów.
Z zawodu odchodzi rocznie 600 taksówkarzy, a im gorsze warunki tym więcej (dajmy na to 1000 rocznie).
Egzamin zdaje rocznie jakieś 600 osób, a przy silnej presji korporacji, to może nawet 1000 (dla równego rachunku)
Dajmy na to, że zostaje ustalony sztywny limit na pułapie 6 - 7 tyś. sztuk licencji.
Co się dzieje w takich warunkach?
Z każdym rokiem przybywa korporacjom 1000 czopów, a ubywa 1000 starych cierpów.
Po kilku latach ilość czopów wystarcza do finansowania korporacji bez udziału cierpów, a co wtedy 1500 ...